DDC Enterprise kupiło w tym tygodniu kolejne 131 Bitcoinów, zwiększając swoje łączne zasoby do 2 714 BTC. Firma określa zakupy jako strategiczny ruch mający na celu zwiększenie wartości dla akcjonariuszy bez rozwadniania kapitału. Jednak rosnący stos aktywów cyfrowych oznacza również, że bilans spółki jest coraz bardziej uzależniony od wahań nastrojów na rynku kryptowalut.
Najnowszy zakup
\nZakup nastąpił w pewnym momencie przed środą – DDC nie podało dokładnej daty ani ceny. Przy obecnych kursach dodatkowe 131 Bitcoinów byłoby warte kilka milionów dolarów. Firma posiada teraz Bitcoiny o wartości około 170 milionów dolarów według dzisiejszych cen, zakładając, że gromadziła je po kursach rynkowych. To spora część spółki, której kapitalizacja rynkowa oscyluje wokół 500 milionów dolarów.
Dlaczego taka strategia
\nKierownictwo DDC było jasne: postrzegają Bitcoina jako rezerwę skarbową, która może przynieść lepsze zwroty niż gotówka czy obligacje. Kupując z przepływów operacyjnych zamiast emitować nowe akcje, unikają rozwadniania udziałów istniejących akcjonariuszy. To taktyka, którą wypróbowało kilka spółek publicznych – niektóre z sukcesem, inne mniej.
Ryzyko
\nDrugą stroną medalu jest zmienność. Jeśli Bitcoin nagle spadnie o 30%, księgi DDC odczują to bezpośrednio. Sama spółka przyznała, że wahania rynku mogą zaszkodzić jej stabilności finansowej. To nie teoria – korporacyjni posiadacze Bitcoinów przechodzili już przez te cykle bólu. DDC nie powiedziało, czy zabezpiecza swoją pozycję.
Na razie firma podwaja stawkę. To, czy to się opłaci, zależy od kierunku Bitcoina – i od tego, jak długo akcjonariusze będą gotowi jeździć na fali zmienności.




