Stany Zjednoczone promują rurociągi naftowe na Morzu Śródziemnym jako sposób transportu ropy bez konieczności przepływania przez Cieśninę Ormuz – newralgiczny punkt, który stał się coraz bardziej ryzykowny w obliczu rosnących napięć w regionie. Działania te mają miejsce w momencie, gdy rynek prognoz daje tylko 9,5% szans na wznowienie normalnego ruchu przez cieśninę do końca sierpnia.
Dlaczego Cieśnina Ormuz ma znaczenie
Około jedna piąta światowej ropy przepływa przez wąski akwen między Iranem a Omanem. Jakiekolwiek zakłócenia mogą spowodować gwałtowny wzrost cen na świecie i zagrozić łańcuchom dostaw. Ostatnie starcia między Iranem a zachodnimi marynarkami wojennymi wzbudziły obawy, że cieśnina może zostać zablokowana, nawet tymczasowo.
Opcja rurociągów śródziemnomorskich
Waszyngton rozważa obecnie istniejące i planowane rurociągi biegnące z Bliskiego Wschodu do portów śródziemnomorskich, całkowicie omijające cieśninę. Te trasy umożliwiłyby załadunek ropy na tankowce na Morzu Śródziemnym zamiast w Zatoce Perskiej. USA prowadzą rozmowy z kilkoma rządami w regionie w celu zwiększenia przepustowości i zabezpieczenia infrastruktury.
Co mówi rynek prognoz
Rynek prognoz śledzący prawdopodobieństwo powrotu normalnego ruchu przez Ormuz do 31 sierpnia obecnie szacuje je na zaledwie 9,5%. Ta niska wartość sugeruje, że handlowcy i analitycy widzą ciągłe ryzyko zakłóceń – czy to z powodu działań zbrojnych, impasu dyplomatycznego, czy komplikacji ubezpieczeniowych i żeglugowych.
Ten sam rynek wcześniej wskazywał wyższe szanse, ale spadły one w miarę eskalacji napięć. Wartość 9,5% to migawka obecnych nastrojów, a nie prognoza.
Co dalej
Oczekuje się, że USA będą kontynuować naciski na państwa śródziemnomorskie w celu modernizacji infrastruktury rurociągów i magazynów. Tymczasem patrole morskie w Zatoce są wzmacniane. Niezależnie od tego, czy cieśnina pozostanie otwarta, czy nie, dążenie do alternatywnych tras prawdopodobnie przyspieszy. Najbliższe tygodnie pokażą, czy zwycięży dyplomacja, czy konfrontacja.




