Loading market data...

Instytucjonalny wzrost Bitcoina nigdy nie był prostą linią

Instytucjonalny wzrost Bitcoina nigdy nie był prostą linią

Historia wejścia Bitcoina na Wall Street i do skarbców korporacji opowiadana jest jako schludna, liniowa opowieść. Stałe regulacyjne zwycięstwa. Stopniowe alokacje portfelowe. Gładki przeskok z marginesu do mainstreamu. Ale ta wersja wydarzeń nie oddaje rzeczywistości – i wyrządza krzywdę osobom, które faktycznie potrzebują pożyczać pod zastaw tego aktywa.

Narracja, która nie pasuje

Obserwowałem, jak instytucjonalna narracja jest wygładzana do czegoś, czym nigdy nie była. Każdy kamień milowy jest przedstawiany jako kolejny logiczny krok, jakby adopcja Bitcoina zawsze była nieunikniona i uporządkowana. Ale każdy, kto był w środku, wie, że było wręcz przeciwnie. Niepowodzenia, odwroty i zwykłe zamieszanie były stałym elementem. Ta schludna historia jest wygodna dla dziennikarzy i prelegentów konferencyjnych, a nie odzwierciedleniem tego, jak ten rynek faktycznie działa.

Czego brakuje pożyczkobiorcom

Prawdziwy problem z tą uporządkowaną narracją tkwi w tym, co pomija: pożyczkobiorcę. Jeśli jesteś firmą lub osobą fizyczną chcącą zastawić Bitcoina jako zabezpieczenie, potrzebujesz pożyczkodawcy, który rozumie to aktywo – jego zmienność, wzorce płynności, prawne osobliwości. Zbyt wiele instytucji wciąż traktuje Bitcoina jak cyfrowe złoto, które zachowuje się jak każda inna klasa zabezpieczeń. A tak nie jest. Pożyczkobiorcy zasługują na pożyczkodawców, którzy to naprawdę rozumieją.

Chodzi o pożyczkodawców, którzy prawidłowo wyceniają ryzyko, nie panikują i nie sprzedają w złym momencie, którzy konstruują pożyczki przetrwające 30% spadek bez wywołania wezwania do uzupełnienia depozytu o 2 w nocy w sobotę. To rodzaj zrozumienia, które pochodzi z przeżywania cykli, a nie z czytania białej księgi.

Schludna narracja sprzedaje fantazję o bezproblemowej instytucjonalnej adopcji. Prawdziwa praca nad budowaniem rynków pożyczkowych – takich, które działają dla pożyczkobiorców – jest o wiele bardziej chaotyczna. I najwyższy czas, abyśmy zaczęli o tym rozmawiać.