Doradca Komisji Europejskiej naciska na regulatorów, aby przy ustalaniu kolejnych priorytetów kryptowalutowych UE na pierwszym miejscu postawili tokenizowane aktywa rzeczywiste, a nie przepisy dotyczące DeFi. Peter Kerstens, który doradza Komisji w sprawach finansów cyfrowych, argumentuje, że rynki tokenizowanych akcji, obligacji i innych tradycyjnych aktywów oferują bardziej obiecujące perspektywy niż rozległy i ryzykowny sektor DeFi. Jego uwagi pojawiają się w czasie, gdy Bruksela przygotowuje agendę usług finansowych na lata 2025–2029.
Dlaczego aktywa rzeczywiste dostają zielone światło
Tokenizacja – przekształcanie własności fizycznego lub tradycyjnego aktywa finansowego w cyfrowy token na blockchainie – zyskuje na popularności wśród mainstreamowych banków i zarządzających aktywami. W przeciwieństwie do DeFi, które działa głównie poza istniejącymi ramami regulacyjnymi i jest nękane przez hakerów oraz upadki, tokenizowane aktywa rzeczywiste można dopasować do obowiązujących przepisów dotyczących papierów wartościowych i depozytów. Zdaniem Kerstensa priorytetowe traktowanie tego toru może przyciągnąć kapitał instytucjonalny i przynieść wymierne korzyści gospodarcze bez konieczności całkowitego przepisywania przepisów kryptowalutowych.
Stanowisko doradcy to wyraźny zakład: UE zyska więcej na swoim wysiłku regulacyjnym, ułatwiając ścieżkę dla tokenizowanych obligacji, funduszy i towarów, niż próbując okiełznać dziki ekosystem DeFi. Zgodnie z jego preferowanym podejściem Komisja skierowałaby zasoby na wyjaśnienie, w jaki sposób tokenizowane aktywa mieszczą się w ramach MiFID II, rozporządzenia w sprawie rynków kryptoaktywów (MiCA) oraz zasad ostateczności rozrachunku – zamiast projektować od podstaw dedykowane przepisy dla DeFi.
Spokojniejsza ścieżka dla DeFi
Nie oznacza to, że DeFi zostanie zignorowane, ale spadnie na liście priorytetów. Pogląd Kerstensa sugeruje, że na razie UE powinna pozwolić, aby istniejące przepisy MiCA dotyczące dostawców usług kryptoaktywów stanowiły zabezpieczenie dla działań DeFi, jednocześnie monitorując sektor pod kątem ryzyka systemowego. Logika: globalny i pseudonimowy charakter DeFi utrudnia jego regulację w jednej jurysdykcji, a przedwczesne, restrykcyjne przepisy mogą wypchnąć innowacje za granicę bez poprawy ochrony konsumentów.
Niektórzy uczestnicy rynku ostrzegają, że odsunięcie DeFi na bok może sprawić, że Europa pozostanie w tyle w technologii, która może ostatecznie stanowić podstawę finansów. Jednak Kerstens wydaje się opowiadać po stronie regulatorów, którzy uważają, że bezpośrednie korzyści leżą w uczynieniu tradycyjnych rynków bardziej efektywnymi poprzez tokenizację – skrócenie czasu rozliczeń, obniżenie kosztów i umożliwienie ułamkowej własności aktywów o wysokiej wartości.
Co dalej
Uwagi Kerstensa nie są oficjalną polityką UE, ale mają wagę w jednostce ds. finansów cyfrowych Komisji. Oczekuje się, że jego zespół przekaże te zalecenia do szerszego dokumentu politycznego, który ma zostać opublikowany w tym roku i określi priorytety legislacyjne na następną kadencję Komisji. Dokument ten będzie konkurował z innymi agendami – w tym zielonymi finansami i planami cyfrowego euro – o miejsce w kalendarzu legislacyjnym.
Interwencja doradcy uwypukla rosnący podział w europejskim myśleniu o kryptowalutach. Niektóre państwa członkowskie i Europejski Bank Centralny chcą zaostrzenia kontroli DeFi po upadku FTX i kraksie Terra-Luna. Inne, w tym części Komisji, obawiają się, że nadmierna regulacja nowatorskiego sektora może dać przewagę USA, Wielkiej Brytanii i Azji. Proponowany przez Kerstensa kompromis – szybka ścieżka dla tokenizowanych aktywów, powolna dla DeFi – może stać się roboczym rozwiązaniem.
Na razie piłka jest po stronie Dyrekcji Generalnej ds. Stabilności Finansowej Komisji, która przygotuje ostateczną listę priorytetów. Kerstens i jego zespół spędzą najbliższe miesiące na lobbowaniu u krajowych regulatorów i europosłów, aby tokenizacja nie została pogrzebana pod konkurencyjnymi żądaniami.




